Transsiberian Highway

Blog o wyprawie samochodowej przez Syberię najdłuższą drogą świata

Szlak przez tajgę

DSC06100

Rosja to wielki kraj. Olbrzymia przestrzeń. Może to być jedna z przyczyn, dlaczego tak ciężko ją zrozumieć. Bezmiar, brak granic nie jest naturalnym środowiskiem dla człowieka. Im bardziej próbujesz zrozumieć coś, czego granic nie możesz dostrzec, tym bardziej przytłaczający będzie otaczający bezmiar. Poruszamy się w ramach znanych przestrzeni – domu, okolicy, miasta, regionu, może całego  ojczystego kraju.

DSC05941

Tuż za Chabarowskiem, tuż przed granicami tajgi – panorama obszarów zalanych przez Amur. Kiedy przejeżdżaliśmy woda osiągnęła poziom 723 cm, najwyższy od stu dwudziestu lat, czyli w całej historii pomiarów poziomu wody w rzece. W ostatnich dniach, kiedy byliśmy już tysiące kilometrów dalej, poziom wody podniósł się jeszcze o prawie pół metra.

Znajdź się człowieku na syberyjskiej drodze. Nieważne, czy za tobą dwa, trzy, pięć czy siedem dni drogi, a przed tobą jeszcze – właśnie, ile? Stajesz na środku syberyjskiej autostrady, pośród krainy, która zajmuje dwie trzecie powierzchni państwa rozciągającego się od Atlantyku po Pacyfik. Jaka jest twoja miara? Tysiąc kilometrów? Tysiąc kilometrów to liczba abstrakcyjna, tak samo jak dwa tysiące, czy tysiąc mil. To jest liczba, którą widać na mapie, ale nie dystans, który można ocenić i prawdziwie poczuć. Dzień drogi? Też nie. Są samochody szybsze i wolniejsze, drogi idealnie równe i całkowicie rozkopane. Raz samochód terenowy może dojechać dalej, a raz samochód sportowy.

DSC06154

Na drogach można spotkać ciężarówki amerykańskiej produkcji. Kilkadziesiąt lat temu byłoby nie do pomyślenia – niektórzy towarzysze sekretarze przewracają się na samą myśl w grobie.

Patrzę wokół, po lewej drzewa tajgi, po prawej drzewa tajgi, za mną szary pas drogi przecinający tajgę, przede mną – szary pas drogi przecinający tajgę. Jak tu poczuć i zrozumieć skalę tego miejsca. Gdzie się obrócisz – las.

Amerykanie w książkach dla dzieci, ucząc je geografii pozaamerykańskiej, nie mówią: to jest Polska, ona ma 312 tys. km kwadratowych. Mówią: to jest Polska, jest trochę mniejsza od Nowego Meksyku. A to jest Iran, troszkę mniejszy niż Alaska. Rosja jest prawie dwa razy większa. I tak amerykański czytelnik rozumie, jak duża jest Polska, jak duży jest Iran, jak olbrzymia jest Rosja.

DSC06045

Mgła uwięziona w dolinie.

Wróćmy na Syberię. Miara tego co znane pozwala odnaleźć się w przestrzeni.

I tak, podczas jednego z postojów, patrzę na południe: pół Polski, może miej, i za tamtymi górami są Chiny. Chiny czasem są bardzo blisko, graniczne pasmo górskie było kilkadziesiąt kilometrów od końcowego odcinka autostrady transsyberyjskiej. A tam, odmiennie inny świat i kultura, ryż zamiast blin i chleba, skośne oczy zamiast słowiańskich twarzy.

Patrzę na wschód: trzy Polski i Pacyfik. Po dzisiejszej trasie może już cztery.

Patrzę na północ: co najmniej trzy Polski i powinien być Jakuck. Dzicz kompletna, drogi nieprzejezdne. Nie wiem ile więcej Polsk do wybrzeży Morza Arktycznego, ani ile do bieguna.

Patrzę na Zachód: też ze trzy Polski i będzie Bajkał. Z piętnaście – i Moskwa. Takie są tutaj odległości.

DSC06010

Odbicie na Kołymę, do Jakucka i dalej do Magadanu. Droga tam to jedna wielka niewiadoma przez ponad trzy tysiące kilometrów.

I jest las, syberyjska tajga, przez który jedziemy nie wiele godzin, ale wiele dni. Są góry we wschodniej Syberii, nienazwane na powszechnie dostępnych mapach, przez które przejeżdża się cały dzień. Góry, w których przez kilkaset kilometrów spowite są mgłą, a temperatura waha się w okolicach 0 – 3 stopni Celsjusza. Nagle, jak nożem uciął, mgły się kończą, a temperatura podskakuje o kilkanaście oczek. Wysokość geograficzna taka sama, kraina geograficzna też, wysokość nad poziomem morza również. Słońce świeci to samo.

Ogrom odległości poraża. Co najmniej dziesiątki kilometrów dzielą małe, zabite dechami wioski.

DSC06063

Zabita dechami wioska: zdjęcie pierwsze. I do Czyty, I do Chabarowska jest daleko – kilkaset kilometrów do dużych ośrodków miejskich.

DSC06068

Zabita dechami wioska: zdjęcie drugie. Panorama wioski.

DSC06070

Zabita dechami wioska: zdjęcie trzecie. Kafe Troika i szynomontaż, czyli serwis wulkanizacyjny.

DSC06066

Zabita dechami wioska: zdjęcie czwarte. Lokalna Łajka wygrzewająca się w słońcu na schodach innej kafe.

DSC06082

Zabita dechami wioska: zdjęcie piąte. Stacja benzynowa, dystrybutor diesla.

Budowa autostrady transsyberyjskiej jest inwestycją, której rozmiar odpowiada rozmiarowi całego kraju. Zwłaszcza w najdalszym, najdzikszym i opuszczonym zakątku tajgi. Znów, przyzwyczajony, że z mojego miasta do stolicy jest niecałe czterysta kilometrów nie pojmuję tego wszystkiego. Ale po co? Po co budować ponad dwa tysiące kilometrów drogi o najwyższym standardzie, skoro po drodze prawie nikt nie mieszka, tylko las, las i bagno. Jest już dobra infrastruktura kolejowa, jak ktoś chce, to wrzuca samochód na wagon pociągu towarowego  i ma problem z głowy. Drogę zbudować kazano i tak też zrobiono.

Ręką i nogą podpisać się mogę pod tym, że Rosjanie nie robią dróg solidnych. Droga, mająca dwa- trzy lata miejscami jest pełna głębokich dziur (przyczyna? Prawdopodobnie za słaba jakość nawierzchni). Miejscami, gdzie drogę poprowadzono po bagnach, pozapadała się i ma strukturę harmonijki (przyczyna? Zapewne byt mały nasyp lub zbyt płytki fundament).

DSC05885

Na dziesiątkach kilometrów praca wre. Czasem na efekty nie trzeba długo czekać. Kilkukilometrowe odcinki, które niewiele ponad tydzień wcześniej, podczas drogi do Władywostoku, były kompletnie rozkopane, czasami były już gotowe, gdy jechaliśmy z powrotem.

 To nie mogło tak zostać, wady trzeba naprawić. Robotnicy zrywają asfalt na kilkukilometrowym odcinku, sypią podkład, przejeżdżają walcem i puszczają ruch po remontowanej drodze. Jedną trzecią drogi zajmują samochody jadące w tym kierunku co my, jedną trzecią jadące z naprzeciwka, jedną trzecią zajmują prace związane z naprawą (lub budową od nowa) drogi. Gdy gruntowa droga zastępcza jest świeżo usypana i wyrównana, to skutkuje to jedynie znacznym spowolnieniem. Jeśli padały deszcze i ostatnio ją wyrównywano kilka dni temu – skutkuje to jazdą z prędkością rowerzysty, co i tak nie gwarantuje, że jadąc w tym tempie oszczędzi się zawieszenie.

Praca jednak wre, droga ma być tak wielka jak kraj. Będzie jeszcze szersza, nasypy jeszcze wyższe, a przecięcia przez wzniesienia – jeszcze głębsze. Droga będzie równiejsza, szybsza, lepsza. Ale nie trwalsza, bo budując w ten sposób, nie mam mowy o trwałości liczonej w dziesięcioleciach. Wydaje się, że całą Rosja jest wielkim placem budowy. Na odludziu pośród tajgi budują drogi, w miastach wznoszą domy i blokowiska. Dużo pracy.

DSC06096
Hamownia dla ciężarówek przy niedawno wybudowanym odcinku drogi.

Zapewne niektórzy Rosjanie są szczerze dumni z drogi łączącej Czytę z Chabarowskiem, niektórzy widzą ogrom niedociągnięć, pośpiechu i zwykłej fuszerki, przez którą droga w dwa lata po otwarciu wygląda, jak wygląda.

Rosyjskie drogi to też baśnie i mity. Pierwszą są z nich bandyci wschodniej Syberii. Wszechobecni, nieuniknieni, stanowczy i nieustępliwi, ale też honorowi. Podobno jadąc tą drogą podróżnikowi drogę zajechać ma sportowy samochód, albo dwa. Myto należy zapłacić, bo inaczej kierowcy lub pasażerowi może się stać krzywda. Za to zapłaciwszy raz, możemy mieć pewność, że na drodze nikt nas nie będzie niepokoił. To nie jest prawdą. Ani w jedną, ani w drugą stronę nic takiego nas nie spotkało. Jedyne zagrożenie, to to, że coś z jadąc przed nami ciężarówki może wytoczyć się, spaść, odbić i uderzyć w nasz samochód. To nieuwaga, a nie bandytyzm.

DSC06008

Jeden z samochodów stojących (od dłuższego czasu) na parkingu pod motelem w okolicach Skorowodino.

Drugą baśnią są policjanci. Dzierżyciele władzy, bo noszą wielkie czapki symbolizujące siłę, uwielbiający łapać kierowców przekraczających prędkość, wyprzedzających na podwójnej ciągłej. A potem nie ma zmiłuj się. Mandaty mają być straszliwie wysokie, a nawet widmo zaboru prawa jazdy grozi rosyjskim kierowcom. Dlatego policjanta rosyjskiego należało odpowiednio opłacić, aby to drobne, ludzkie drogowe wykroczenie  policjant potraktował po macoszemu lub przymknął na nie oko. Jeszcze gorzej, gdy jest się cudzoziemcem. Cudzoziemiec nie zna rosyjskiego i ma pieniądze, jest idealną ofiarą, zagubiony w obcej rzeczywistości, innym kraju, nieznanym mu języku, wszystkie druczki zapisane dziwnymi znaczkami. Chętnie podzieli się bogactwem, byleby móc spokojnie jechać dalej, do domu, nie trafić do aresztu.

Wszystko to, brednie. Jak mówią, rosyjski policjant zarabia godnie, nawet w rejonie zapuszczonej Czyty równowartość czterech tysięcy złotych (na rękę, w 2013 roku). A zatrzymanego cudzoziemca zapyta skąd i dokąd jedzie, przejrzy dokumenty i puści dalej. Najwyżej przypomni, żeby włączyć światła.

Odległość do domu jest już tylko czterocyfrowa.

DSC06030

Droga przez tajgę – widok o poranku. Samochody przejeżdżały w okolicy stacji benzynowej z częstotliwością ok. jednego pojazdu/3 minuty. Duży ruch o tej porze dnia.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on August 27, 2013 by in Relacja z podróży and tagged , , .
%d bloggers like this: