Transsiberian Highway

Blog o wyprawie samochodowej przez Syberię najdłuższą drogą świata

Buriat jedzie do miasta.

DSC06222

Federacja Rosyjska ma niejednolity, ale przez to bardzo ciekawy podział administracyjny. Jest sześć okręgów federalnych, ale oprócz nich – samorządne, różnorodne jednostki. Kraje, republiki, obwody autonomiczne, okręgi, wydzielone miasta. Małe i duże. W Republice Sacha (Jakucji), albo w Kraju Krasnojarskim zmieściły by się dziesiątki, jak nie więcej, Republik Tatarstanu lub Inguszetii. A jedno i drugie jest formalnie tak samo ważne. A faktycznie – te, gdzie jest najwięcej ludzi, bogactw, miast.

Wrzucona gdzieś w środku syberyjskich lasów, za Bajkałem leży Buriacja, stepowa kraina Buriatów. Kolorowe wstążki rozwieszone na drzewach oznaczają, że wjeżdżasz na ich tradycyjne tereny, rozciągające się, od północnych krańców wschodniego wybrzeża Bajkału do granicy z Mongolią, zachodnia granica znajduje się na południowy zachód od Irkucka, a wschodnia znajduje się kilkaset kilometrów dalej, pomiędzy miastami Ułan Ude i Czyta. Wstążki te zawieszane są przez tutejszych szamanów, którzy w ten sposób rozmawiają z duchami. Co chcą im powiedzieć? Co duchy im odpowiadają? Nigdy się nie dowiem.

DSC06285

Zagadka: skąd w środku stepów wzięto drewno do budowy domów?

Pod względem wyznań, rejon ten jest bogatą mozaiką. Oczywistą jest obecność Cerkwi Prawosławnej, ale są tu też świątynie buddyjskie, kościoły katolickie, wspólnoty staroobrzędowców i animaliści z przewodzącymi im szamanami.

Kim jest Buriat? Buriat jest przedstawicielem jednej z najliczniejszych mniejszości narodowych Federacji Rosyjskiej należących do ludów tureckich. Naród buriacki to około pół miliona ludzi. Buriat wygląda inaczej niż wyobrażenie typowego Rosjanina czy Słowianina. Buriat kojarzyć może się z mieszkańcem Mongolii, a wspólnych mają wiele rzeczy. Ich domem jest step, schronieniem jurta, bogactwem posiadane stado, niezastąpionym wierzchowcem rumak, a sportem – łucznictwo.

DSC06289

Wielki słup postawiony przy drodze pomiędzy Czytą a Ułan Ude, informujący o wjechaniu na teren Buriacji, zapisany jest alfabetem rosyjskim i mongolskim. W stolicy Buriacji rzuca się w oczy to, że nie widać tam posągów bohaterów z okresów carskich ani komunistycznych. Nie widziałem pomnika cara, kozackiego zdobywcy, czerwonoarmisty ani zdobywcy kosmosu (miasto jest słynne z wielkiej głowy Lenina znajdującej się na jednym z placów, niemniej – pozostałych bohaterów ZSRR raczej nie zobaczymy na ulicach). Są pomniki koni, jeźdźców czy tygrysów syberyjskich.  Mimo podporządkowania Buriatów władzy carskiej, a potem komunistycznej, więź i szacunek dla przyrody pozostały wielką wartością.

DSC06264

DSC06265

Ładowność starych samochodów wykorzystywana jest do technicznych granic możliwości.

Step

Step zrobił na mnie olbrzymie, piorunujące wrażenie, tym bardziej spotęgowane, że ciągnące się od dni lasy sprawiają wrażenie zamknięcia w punkcie olbrzymiej przestrzeni. Dookoła była przepastna Syberia, ale kilka kroków w każdą ze stron czekała na mnie kurtyna syberyjskiej tajgi. Step jest otwarty i step ciągnie się po horyzont. Widzę olbrzymią przestrzeń, której granice wyznaczają majaczące na horyzoncie góry, oraz linia złotych traw stykających się z błękitem nieba. Widzę drewnianą wioskę oddaloną kilkanaście wiorst stąd, która normalnie ukryta byłaby za drzewami. Widzę wijącą się rzekę, którą zobaczyłbym w tajdze dopiero przejeżdżając przez nią. Widzę otaczającą krainę, której granice wyznacza widnokrąg. Otaczająca przestrzeń  nabiera innego charakteru, to co widzę, co jest w zasięgu wzroku jest przyswajalne dla zmysłu wzroku i poczucia przestrzeni. Widzę, rozumiem i czuję. Widzę punkty odniesienia, wyczuwam odległości: blisko, daleko, bardzo daleko. W tajdze natomiast, będąc otoczonym ze wszech stron przez las, nic nie jest wiadome.

DSC06274

Stepy, ciągnące się po horyzont.

Tkanka miasta.

Od Wschodu do Ułan Ude wjeżdża się drogą biegnącą pomiędzy zboczami porośniętych trawami wzgórz a rzeką Ude. Jeszcze niedaleko przed miastem przejeżdżamy przez wioski pełne kolorowych,  drewnianych domów. To  długobrodzi staroobrzędowcy malują swoje drzwi, płoty, okiennice na żywe, radosne kolory. Dalej fabryki asfaltu wypuszczają w niebo czarny dym.

DSC06413
Wieczorem Ułan Ude rozświetla się niczym wielkie miasto – ale trochę na swój sposób.

Ułan Ude rozlewa się szeroko po obu stronach rzeki. Wzgórza wyznaczające granice doliny położone są daleko, dlatego miasto ma miejsce, aby się rozrastać wszerz. Każde prawie miasto jest przejawem tego, jak rozwój ekonomiczny wpływa na tradycyjne struktury ludzkie. Buriat zsiada z konia, zostawia jurtę i zamieszkuje w wielkomiejskim blokowisku, zakupy robi w lokalnym supermarkecie, a do pracy za biurkiem jedzie używanym samochodem sprowadzonym z Japonii. Syberyjskie miasta były zakładane stosunkowo niedawno, a rozwinęły się do obecnego kształtu w ubiegłym stuleciu. Nie ma tu zabytków ani układów znanych z europejskich miast – pięknych rynków, wąskich uliczek, starych świątyń. Są szerokie arterie, fabryki, place, blokowiska i supermarkety. To stanowi środowisko dla tutejszych mieszkańców, Buriatów i Rosjan.

Jeżdżą tymi samymi tramwajami i marszrutkami, zakupy robią w tych samych sklepach, mówią w jednym – rosyjskim języku. Pewna rzecz zwraca uwagę. Śliczna buriacka dziewczyna idzie na zakupy razem z wysportowanym buriackim chłopakiem. Piękna Rosjanka spaceruje trzymając się za rękę z rosyjską sympatią. Z samochodu, który przyjechał pod dom, wysiada buriacka rodzina. Z innego – grupa rosyjskich znajomych. Możliwe, że gdzieś w głowie pozostało tutejszym mieszkańcom: „To mój sąsiad, porządny człowiek, ale jednak jest inny”.  Z zasady tej wyłamują się dzieci, które bawią się razem pod blokiem ścigające się na małych składanych rowerach lub grające w piłkę na szkolnym boisku. A także starsi ludzie. Jedni nie zrozumieli jeszcze czym jest podział w społeczeństwie, a drudzy  – w poszukiwaniu kontaktu i walce z samotnością porzucają narzucony model.

DSC06397

Pewnych rzeczy nigdy nie zrozumiem, jak tego białego królika w kamizelce w otoczeniu gwiazd, świecącego po zmroku na ścianie bloku położonego obok wojskowego szpitala.

Zaciekawiło mnie, że to na pozór szare i nijakie miasto, którego charakterystyczną cechą są pomniki zwierząt, nie idzie spać wraz z zachodem słońca. W środku tygodnia, gdy nadchodzi wieczór, ludzie wychodzą. Spotykać się na placach, spacerować wzdłuż ruchliwych arterii, rozmawiać na ławce pod blokiem.

Blok z wielkiej płyty, za dnia szary, sypiący się, nijaki, zasmucający widokiem krat w oknach i nawet na najwyższych piętrach balkonów w nocy rozjaśnia się blaskiem kolorowych świateł, podobnie jak całe miasto. Latarnie, domy, światełka na ulicach i osiedlach. Jaskrawe, czerwone neony.

Nie jak w Las Vegas. Tutaj w nocy nie świeci się kasyno, ale lombard.

DSC06396

Czy na prawdę musisz oddać swój telefon i zegarek, aby odwiedzić znajdującą się kilkanaście metrów dalej saunę?


Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on August 28, 2013 by in Relacja z podróży and tagged , , , .
%d bloggers like this: