Transsiberian Highway

Blog o wyprawie samochodowej przez Syberię najdłuższą drogą świata

Azja – Europa.

DSC06975

O przekroczeniu granicy między kontynentami przez Ural.

Ural jest powszechnie przyjęty za wschodnią granicę Europy i początek Azji, rozciągające się z północy na południe pasmo górskie o długości kilku tysięcy kilometrów wydawać mógłby się naturalną granicą między kontynentami. Po dziesięciu dniach podróży, jadąc z Jekaterynburga do Permu, nie widać tej granicy i w żaden sposób nie czuć, że opuszczam Azję.

DSC06987

Poranne mgły, wschód słońca, gdzieś tam majaczą w oddali grzbiety Uralu.

Góry Uralu również są w pewien sposób granica symboliczną. Najwyższy szczyt ma wysokość 1894 m n.p.m, niewiele jak na góry mające stanowić wyraźna granicę pomiędzy kontynentami. Nawet sami geografowie nie są zgodni, gdzie ta granica przebiega. U zachodnich podnóży, środkiem pasma, czy na wschodnim krańcu. Przez Ural prowadzą dwie główne szlaki samochodowe: południowy, który wijący się pomiędzy szczytami Uralu Południowego i łączący Ufę z Czelabińskiem (góry są tam wyraźnie zarysowane i widoczne, jednak nie wydają się strasznie wysokie. Wracałem trasą położoną bardziej na północ, łączącą Perm i Jekaterynburg. Najwyższy szczyt, Oslankam, sięga zaledwie 1119 m n.p.m. Mapy topograficzne pokazują, że przekraczając Ural w tamtym miejscu nie wjeżdżaliśmy na wysokość wyższą niż 600 m n.p.m. W środkowym Uralu jest wielkie obniżenie, patrząc przez okno widać wsie, pola uprawne, zwykłe lasy. Wydawać by się mogło – wzgórza, nie góry.

DSC06977

Droga przez granicę dwóch kontynentów. Tak, przejeżdżamy przez góry.

Inne granice wyznaczające kres Europy są bardziej wyraźne. Bosfor i Dardanelle łączą morza, ale dzielą kontynenty nie budząc wielu wątpliwości. Wielkość Kaukazu nie pozostawia wątpliwości, że za pasmem tych gór zaczyna się Azja. A Ural? Ural tylko rodzi pytania, czy już jestem w Europie?

I tak, po wjechaniu w szeroki na niemal 350 km Ural rozglądam się za jakimś symbolicznym pomnikiem wskazującym na symboliczna granicę. Nic. Może dalej, gdzieś w centrum? Też nic. Może koło Permu? Nie. Może jeszcze bardziej na zachodzie? Również nie, mimo, że przeduralskie wzgórza niewiele różnią się od niskich szczytów Uralu Środkowego. Okazało się, że tuż za Jekaterynburgiem, przy stacji kolei transsyberyjskiej (prowadzonej z Moskwy dłuższą trasą przez środkową, ale niższą część gór) jest słup graniczny. Trochę szkoda było dowiadywać się o tym będąc już dawno w Europie.

Drugą granicą są granice kulturowe. Granica ta biegnie na dwóch płaszczyznach. Jedną  płaszczyznę widać patrząc z lotu ptaka, na mapy pokazujące zasięgi terytorialne narodów, religii, odmiennych kultur. Na wschód od Bosforu mamy Turcję, na południe od Kaukazu, za Gruzja i Armenią Irak i Iran, inny, obcy świat Islamu rozwijającego się na podwalinach starożytnych ludów i państwa tureckich i perskich. Daleko na wschodzie, za Himalajami są Indie, świat hinduizmu, buddyzmu i podziału na kasty. Na wschód od Morza Kaspijskiego jest Kazachstan, Uzbekistan, Mongolia, kraje stepowe. Jeszcze dalej na wschód – Chiny, starożytna cywilizacja okopana za wielkim murem.

Kiedy wsiądę w samolot w Warszawie i wyląduję w największych miastach Bliskiego lub Dalekiego Wschodu: Ankara, Teheran, Alma-Ata, Delhi, Pekin, Tokio, Bankgkok nie będę miał wątpliwości, że jestem w Azji. Kiedy lądowałem w Moskwie, czułem się tak samo, jak lądując w Paryżu, Kopenhadze, Berlinie czy Rzymie. Kiedy wylądowałem we Władywostoku i zobaczyłem swojsko wyglądające bukwy i słowiańskie twarze, czułem się jakbym był dalej w Europie, tylko bardzo, bardzo daleko od domu.

DSC06955

Tiumeń, wielki, rozciągający się po horyzont plac budowy bloków

Druga płaszczyzna kulturowej granicy podróżującego przebiega w jego głowie. W Teheranie zobaczyłbym kobiety w burkach, w Delhi – hindusów o ciemnej karnacji, w Tokio – skośnookich. We Władywostoku – ludzie podobni do tych, będących moimi sąsiadami. W przypadku olbrzymiego terytorium Rosji trudno podzielić kraj na dwa kontynenty i rozróżniać je jako Rosję europejską, znakomicie różną od Rosji azjatyckiej. Dla mieszkańca „starej” Europy jego kontynent może kończyć się na linii Odry.

Sam kiedyś uważałem, że Europa kończy się na Przesmyku Karelskim, linii Bugu i Karpatach. Póżniej linia ta przebiegała dla mnie wzdłuż Wołgi. Teraz Moja Europa Kończy się na wybrzeżu Pacyfiku, a od Azji oddziela ją Kaukaz, pasmo stepów i rzeka Amur.

Jak podczas podróży samochodem poznać, że zbliżamy się do Europy? Jest coraz mniej sprowadzonych z Japonii samochodów z kierownica po prawej stronie.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on September 5, 2013 by in Relacja z podróży and tagged , , , .
%d bloggers like this: